Intruz Leopold Unger nigdy nie robił notatek, nie prowadził dziennika, nie przechowywał kalendarzy z kroniką spotkań, świetnie jednak wie, co w swojej książce chce opowiedzieć: spędził pół wieku na „dziennikarzowaniu” po obu stronach muru. 20 lat po jego wschodniej stronie, 20 – po zachodniej i już ponad 10 (a nadal czynnie pracuje) bez muru w ogóle. Po kilku tysiącach artykułów, felietonów pisanych i mówionych Unger nie daje żadnych rad, nie proponuje wzoru postępowania, nie sugeruje postawy wobec ludzi i świata. Opisuje tylko próby, udane i nie, zrozumienia rzeczywistości i mitów, które tym światem rządzą – bo to największa, a może jedyna przysługa, jaką dziennikarz może społeczeństwu oddać. W stylu, po jakim pozna go słuchacz „Wolnej Europy”, czytelnik paryskiej „Kultury” i, od ponad 10 już lat, „Gazety Wyborczej”, opowiada historię wykuwania przez ten świat własnej drogi, wspomina spotkania z wieloma ludźmi, bardzo różnymi, i z kilkoma gazetami, także różnymi.
Prószyński i S-ka, 2001 rok.
Stan egzemplarza dobry. #antykwariatpoleca
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz